deviant ART

[x]
[x]

EXHIBITION: CRYPTOCANNIBALES

Journal Entry: Fri May 2, 2008, 11:38 AM
  • Mood: Content
  • Listening to: massimo and pierce
  • Reading: Lautreamont
  • Watching: flowers
  • Playing: z Lucem:heart:
  • Eating: meat
  • Drinking: blood
:iconedmondmarot:Edmond M. - Domorosly poeta tragiczny. Wieczory autoromantycznych uniesien konczy wykradaniem narcyzow oraz pozorowaniem smierci lezac nad strumieniem, z niedopalona fajka w dloni, pozerany przez robaki. Oderwany od posilku by penetrowac dusze i cial mlodych otwory koncerzem zamilowania do wlasnego miesa.
Z frasunkiem ofiarowuje dyletantom talerze-stymulatory
by osmielic krypto-kanibali do wyjscia na ulice.
Jedzmy swoja milosc.

[link]
"plates-for-crypto-cannibals'

:iconegotyk:

[link] 'Embryo
[link] 'Stingerland'
[link] 'Ikona'
[link] 'Black Sun 2'

:iconadephaga:Katarzyna J. pseudonim roboczy `adephaga`.
W pewnych środowiskach znana także jako Raula,
dziewczyna jednej muślinowej pończochy i blond peruki.
Lekka nerwica. Napady apatii i nadpobudliwości.
Zaawansowany masochizm, sadyzm - work in progress.
Jej pozbawione medycznej dokumentacji rozdwojenie jaźni
spowodowane zostało urazami mechanicznymi lewego ucha. A może uda. Lubi mówić o sobie w rodzaju męskim.
Chłopców ćwiartuje i wkłada pomiędzy kartki licznych pamiętników. Zasuszonych wkłada w klaser. Zbiera gumowe gepardy i kapelusze.

[link] 'Boski Wiatr'
[link] 'Gorki'
[link] "Platki'
[link] 'To Proste'

:icondeadbambi:Archibald "Archie" des Esseintes - aspołeczna depresyjno-maniakalna jednostka, sypia w szklanej trumnie, uzależniony od medykamentów i spirytusu miewa halucynacje i wizje na tle sakralnym, estetycznym i erotycznym. W Wieku trzech lat rzekomo widział boga. Wychowywany w atmosferze chorej religijności, podejrzewany był kilkakrotnie za próby duszenia różańcem - zarzutów jednak nie udowodniono. Wykształcił obsesje dotyczące trumien, śmierci i napięć między seksem a liturgią. Fetyszysta krucyfiksów i lateksu kolekcjonuje przedstawienia męczeństwa św. Sebastiana, suprematyczne płótna rosyjskie oraz sztukę schizofreników. Znany z chirurgicznej precyzji i zimnego wyrachowania. Dekadent i romantyczny nihilista, znany z psucia dobrych nastrojów i gaszenia uśmiechów. W młodym ciele, żywy trup.

[link] 'Blue Hunter'
[link] 'funeral-of-hearts-and-fires'
[link] 'death is fun'
[link] 'call the ambulance please'

:iconbe-ren-je-na:Berenjena D.-Wybitna młoda artystka, mistrz stwarzania pozorów/mistrzyni niepozornosci. Charakter pozbawiony brutalnosci i wulgarności, swoje psychopatyczne wizje, paranoiczne sny, mentalne wnętrzności umiejętnie przetwarza na proste prace, rysowane jedna kreską, podkreślone jednym kolorem, wykonane jakby nieumiejętnie[?] dające widzowi mnogość interpretacji. Fascynat wystających kości, obsesji, jezyków obcych, drastycznych subtelności i głośnej ciszy.W życiu codziennym obarczona syndromem matki teresy.

[link] 'S'
[link] 'fasen'
[link] 'bynture'
[link] 'klamd'

:iconsaikouwnawiasie:Lucjan J. właśc. Lucjan Vincent Jourgensen (ur. 4 marca 1988 w lublinie) - seryjny morderca, schizofrenik. Lubujący się w pryszczatych młodzieńcach szybko zdobywa kolejne ofiary i sieje postrach wśród matek. Obserwator, bawiący się w psychoanalizę stojąc na przeciw ciebie zostaje niezauważony. Nihilista wąchający kwiaty, szarooki paradoks, samotnik w czarnych spodniach z raną na łokciu.

[link] 'Lucjan i Lucjan'
[link] 'meat'
[link] 'swinia'
[link] .pies'
[link] 'touch me I'm sick'

:iconsir-white-glove:Andriej A. Kalasznikov , 'wieczny student' ze stolicy, małomówny:
mówią, że to gbur i mruk. Nikt nie wie, skąd bierze pieniądze na utrzymanie, a jednak może pozwolić sobie czasem na drogie papierosy.
Widują go na mieście jak gra w bierki sam ze sobą i karmi chodniki,
a w domu hoduje Łabędzie w rurach kanalizacyjnych.
Na kolację zawsze wpierdala parówki, ma ich pełną lodówkę.
co rano, zimną wodą, obmywa twarz w umywalce i spogląda w lustro z obojętnością.
Wie już, że wieczorem wykrzywi ją grymas rozkoszy.
A nastepnego dnia miasto znów zbudzi krzyk osieroconej matki.
Tak.

[link] 'fuck me''
[link] 'Leech'
[link] 'Weltschmertz'
[link] 'Candy skull'

:iconducasse:Juliusz T, pseudonim Martwy - szlachcic ukrainskiego pochodzenia, doskonale wyksztalcony, esteta, libertyn i psychopata seksualny,pederasta, sadysta, amatorski chirurg; ulubione narzedzia zbrodni: siekiera, garota, brzytwa i szlifierka katowa. Lubi piegowatych chlopcow niekoniecznie podmytych o drobnej budowie ciala, jasnej i gladkiej skorze. Najchetniej niebieskookich. Laureat statuetki im.doktora Lectera za caloksztalt tworczosci. Morduje z papierosem w zebach.

[link] 'the hunger'
[link] 'black lotus'
[link] 'transgressive act'
[link] 'male sekxuality: headless 2'

:iconlilliksior:

[link] 'I like myself'
[link] 'katharsis'
[link] 'the grudge'

:iconssselena:Ssselena - Fascynatka anatomii marzaca o posiadaniu na wlasnosci czyjegos szkieletu, niestety do tej pory nie znalazla dawcy. Panicznie bojaca sie swojego tetna, nie moze spac gdy czuje bicie swojego serca. Zglebiajaca ludzka psychike, czasem poznaje ludzi tylko po to zeby zrozumiec ich odmiennosc. Analizuje kazda minute swojego zycia, posiada cudze doswiadczenia, czesto sni o swojej smierci. Nieznoszaca stagnacji, wciaz szukajaca, bardzo szybko sie wszystkim nudzi. Kolorystyczna analfabetka zyjaca rysowaniem, nielubi swoich prac uwazajac je za pretensjonalne. Emocjonalna ekschibicjonistka, ze sklonnosciami do masochizmu. Czesto przesiaduje w pubach z papierosem zrosnietym z jej reka i zniesmaczona oglada nieswierze mieso.

[link] 'inside'
[link] 'miecho'
[link] 'bath'
[link] 'my dream'

:iconferdinandbardamu:Tom Bardamu - ur.1883 - zm.2009. Filozof, rysownik i eseista. Filozofie studiował na Cambridge, psychologie w Wiedniu, sztukę w Paryżu. Współzałożyciel Zurychskiego Kabaretu Voltaire. Jego przeżycia wojenne zainspirowały powieści Haska i L.F.Celine'a. W filozofii cynik i nihilista, prorokujący rychły koniec cywilizacji europejskiej. W twórczości artystycznej świadomy prymitywista, tworzący wizje osobistych apokalips. Osobiście, według wszelkich sprawozdań, niezwykle miły i uroczy człowiek. Jean Cocteau miał powiedzieć o nim - 'Bardamu jest w porządku'. William Burroughs miał wyrazić opinie, że 'można z nim konie kraść'.
W 2009 roku został zastrzelony w nieszczęśliwym wypadku w czasie alkoholowej libacji. David Lynch który spotkał się z nim tuż przed śmiercią twierdzi, że Bardamu przewidział to wydarzenie.
Mimo dobrze udokumentowanego życia (ponad 100,000 listów) istnieją pewne tropy które wskazują, że Bardamu nigdy nie istniał, a był jedynie żartem amerykańskiego pisarza Thomasa Pynchona.

[link] 'Goodnight Kiss'
[link] 'Separation of Soul and Flesh'
[link] 'Where Joy Dwells'
[link] 'Overcoming The Mother'

:iconpatinuss:Zizel Padlinus 'z Pamietnika':
"Poznaliśmy się niespełna dwa i pó roku temu Bugus był opiekunem na obozie wędrownym a ja spacerowałam jak co dzień z pieskami po lesie, ugodzony strzałom amora padłem jak kafka w jeżyny, zamroczony i bezbronny czekałm na mojego wybranka, minęła cała wieczność kiedy dane mi było zawiesić me wątłe ciałko w ramionach Bogusa, jego błękitne oczka przeszyły mie na wskroś, pozwoliłem sobie na odrobione szaleństwa i zanóżyłm moje dłonie we włoskach Bogusa, perełka podarowała mi w ten przełomowy dzień bukiet swoich warg, skrzyżowaliśmy błogie spojrzenia, od tej pory byliśmy nierozłączni. O poranku Bogus parzył świeżo zmielona kawę i do południa czytaliśmy prasę codzienną, nazywałem go swoim Pączusiem miał fenomenalne wyczucie smaku, robił najlepsze puree ziemniaczane i sos czosnkowy na świecie kucharzyliśmy kiedy była okazja a w niedzielę zabierał mnie na konne przejażdżki albo do rodziców na domowe wypieki tato Bogusa raczył nas biszkoptem z wiśniami i gorącą czekoladą absolutnie wspaniały człowiek kolekcjonował znaczki i stare czasopisma ogrodnicze zaszczepił w nas miłość do wędkowania wtedy po raz pierwszy poczułem się akceptowany i potrzebny mojemu Kurczaczkowi marzyliśmy o podróży w nieznane codziennie odkrywaliśmy zapomniane zwyczaje i świętowaliśmy dnia nastepnego puszczaliśmy wianuszki w noc świętojańską i latawce nad brzegiem morza już po tygodniu znajomości w pamięci pielęgnowałem mapę ciałka Bogusa żyliśmy bez konfliktów niepotrzebnych sprzeczek Placuszek pracował wieczorami nad własnym tomikiem wierszy a po północy recytował mi do uszka wybrane fragmenty i karmił twarożkiem mówiłem do niego mój Kotlecikowi Królewiczu i wkładałem okruchy herbatników do pepuszka robiliśmy wszystko razem i byliśmy dla siebie wszystkim nie zapomnę wspólnych kapieli w zupie cebulowej i rozmów do białego rana przy kominku zawsze czekał na mnie z bukietem polnych kwiatów i łakociami wspólnie projektowaliśmy nasz własny dom z ogrodem warzywnym i szklarnią przyrządzaliśmy posiłki potrafiliśmy cały dzień całować się namiętnie i studiować filozofię starożytnych Greków dla mojego Smakołyka zmieniałem jadłospis ponieważ po pomidorkach dostawał zatwardzenia z kolei Bogus zrezygnował dla mnie z soli i pikantnych przypraw każdej jesieni Szyneczka reperowała rowery i jeździliśmy na grzybobranie potem Bogus siadał pod brzozami i grał na gitarze tylko dla mnie i tylko piękne melodie w pierwszą rocznicę tato Bogusza kupił nam komplet srebrnych sztućców i mikrofalówkę a Mielonkowy Promyczek upiekł pięciopiętrowy tort waniliowy z brzoskwiniami lubiliśmy słodycze i rozpoznawanie gwiazdozbiorów pasował do mnie jak nikt inny był mityczną drugą połówką jabłka Heraklesem Sedesem z Klozetu pisaliśmy do siebie listy sokiem z cytryny zawsze wszystko go bawiło i interesowało co sobotę wycierał półkę z książkami kucharskimi potem zmieniał olej we frytkownicy przykrywał mnie własnym płaszczem gdy zasypiałem na ławce w parku zimą ogrzewaliśmy się herbatą z miodem i graliśmy w bierki albo rozwiązywaliśmy rebusy to były czasy wolności i swobody śniadań do łóżeczka i kolacji przy świecach w dniu naszego ślubu nasmarowałem Bogusa kremem miętowo-pieczarkowym w dupke powtykałem suszone daktyle śliwki maczane w sosie musztardowym i farsz ryżowy Chlebowego Pyszniutka zapiekłem w około 180 stopniach w brytfannie wyłożonej liśćmi topoli na obiedzie był tatko i najbliższa rodzina"
dzikuje kocham wspominam rozpaczam po tobie

[link] 'Saturn pozerajacy swoj obiad'
[link] 'd.r.p.s.n.k.n.'
[link] 'Bierzcie i jedzcie'
[link] 'bfffstwst'

:iconrenegade666:Nad wyraz miły i uprzejmy człowiek,skory do niesienia wszelkiego rodzaju pomocy.Zazwyczaj ubrany skromnie,w klasyczną czerń.Niekiedy brany za księdza,czasami zaś za jezuitę.Zapuszcza brodę,od czasu do czasu goli głowę na znak pokory.Nienawidzi swojej pracy i równie często siebie samego.Wciąż szuka.Nie pali,bo za coś trzeba pić:)

[link] 'kamerdyner'
[link] 'sapanie szatana'
[link] 'nie widze'
[link] 'wash my back'

a rebours 2

Journal Entry: Wed Apr 30, 2008, 8:19 AM
  • Mood: Content
  • Listening to: massimo and pierce
  • Reading: Lautreamont
  • Watching: flowers
  • Playing: z Lucem:heart:
  • Eating: meat
  • Drinking: blood
Juliusz T, pseudonim Martwy - szlachcic ukrainskiego pochodzenia, doskonale wyksztalcony, esteta, libertyn i psychopata seksualny,pederasta, sadysta, amatorski chirurg; ulubione narzedzia zbrodni: siekiera, garota, brzytwa i szlifierka katowa. Lubi piegowatych chlopcow niekoniecznie podmytych o drobnej budowie ciala, jasnej i gladkiej skorze. Najchetniej niebieskookich. Morduje z papierosem w zebach.

czy sam jestem bez winy?

czy moj bezwstyd jest odosobniony - nie.

z upodobaniem podniecalem zwierzeta

lubilem to

koty reaguja na mnie jakby zaczal sie sezon rozplodowy

to boskie, ze one maja ochote spolkowac ze mna

przyjemnosci. cukierek gombrowiczowski, hehehe, rozkosznisium.

dionizje....zostaly zakazane.Z powodow spolecznych

wspolnictwo, trans, etc...amok

odbija mi sie powaznie Sade'em

opowiedzialem Edmundowi, w rewanzu za jego narcyzy, historie o markizie ktory kazal sobie do bastylii przynosic swierze roze

to ze siedzial w lochu nie bylo prawda, mial biblioteke, wiele mebli. A wiec, roze obrywal z platkow, wrzucal je do fosy pelnej gowna

wspolczuje mu, z drugiej strony nie bylby taki gdyby nie to ze byl ograniczony

jestem do niego podobny, gdyz pragne sie pierdolic i nie moge tego uczynic

izolowano go, gdyz mial ostrzejszy wzrok niz inni. Mozna nazwac to jasnowzrocznoscia. trzecie oko

ta potrzeba i brak mozliwosci zaspokojenia jest esencja - gdyz bede ciagle szukal zamiennikow, ktore pozwola mi na moment ulgi

wszyscy mamy potrzebe dotarcia do siebie

nikt z nas nie ma takiej mozliwosci

a rebours

Journal Entry: Mon Apr 28, 2008, 12:50 PM
  • Mood: Content
  • Listening to: massimo and pierce
  • Reading: Lautreamont
  • Watching: kwiaty
  • Playing: z Lucem:heart:
  • Eating: meat
  • Drinking: blood
Juliusz T, pseudonim Martwy - szlachcic ukrainskiego pochodzenia, doskonale wyksztalcony, esteta, libertyn i psychopata seksualny,pederasta, sadysta, amatorski chirurg; ulubione narzedzia zbrodni: siekiera, garota, brzytwa i szlifierka katowa. Lubi piegowatych chlopcow niekoniecznie podmytych o drobnej budowie ciala, jasnej i gladkiej skorze. Najchetniej niebieskookich. Morduje z papierosem w zebach.

WYSTAWA BEDZIE!

Journal Entry: Sat Apr 26, 2008, 5:37 AM
prosze sie nie obrazac - czasami mowie do wszystkich i akurat komus sie oberwie - tak, wlasnie gadalem z Lucem o tym. Ja to tak czuje - bezglowie - bo zeby sie naprawde obejrzec, musialbym sobie odciac glowe i trzymac ja przed soba w reku, bezglowie, a wiec groteska - bezglowa istota budzi trwoge i pobudza do smiechu. Kanibalizm jako wyraz i solipsyzmu, i samotnosci, jako ze jednostkowo jestesmy samotnymi potworami. poruszamy sie w systenie znakow, wspolnych niby dla kazdego, podczas gdy realnie nie mamy ze soba wiele wspolnego. nazywamy sie ludzmi kiedy prowadzimy rozmowe, poniewaz wymieniamy sie pewnym kodem kiedy chcemy sie porozumiec. Tak naprawde nigdy nie komunikujemy sie - moze w smiechu, moze w strachu....a wiec w rzeczach swietych. Jestesmy bledem natury i bez swietosci nie mozemy, paradoksalnie, istniec. swietosc jest czyms nadnaturalnym, a wiec potwornym.
W swietosci czcimy ukryta wlasna nature, jako ze jestesmy na boze podobienstwo, potworami.

w sumie bezsensu - jak sie pierdole to nie mysle. wogole po bataillowsku odwrocone kartezjanskie cogito - mysle, wiec mnie nie ma. Tylko pieprzenie pozwala mi na chwile zapomniec o tym smutnym fakcie, heh.

Prosze mi pomoc i wypowiedziec sie - to tylko moj punkt widzenia - kazdy z nas podchodzi do zagadnienia inaczej, odmiana formy. krazenie wokol tego samego. czekam na propozycje.

  • Mood: Content
  • Listening to: slucham siebie
  • Watching: patrze na siebie
  • Playing: glowa
  • Eating: moja glowa mnie zjada
  • Drinking: koniak i browar

anus solaire

Journal Entry: Sun Apr 20, 2008, 11:54 AM
[link] "Zwloki, Alfredzie"

kurwa, Luc! Luc, szlag mnie tafia jak na to patrze to moja ulubiona Twoja praca. To jest po prostu morderczo delikatne. milosc z trupem w tle, a moze i dyskretna aluzja pan i jego sluzacy.A moze dwoch przyjaciol. "Tam sa zwloki Alfredzie" wypowiada sie drzacym z emocji szeptem. Hrabia jest blady i delikatny, brzydzi sie. podsunal reke do nosa, niemal instynktownie i z jakims zadumaniem bo przeciez z tego miejsca nie mogl czuc trupa - gdyby rzeczywiscie poczul won trupa, nie musialby tego mowic. Alfred tez by to czul.

Zaslablem, Alfredzie, jak Retif de la Bretonne opowiadajacy o morzu trupow podczas rewolucji francuskiej.Nie, nigdy nie bylem mieczakiem, ale teraz zgiely mi sie kolana.upadam na kolana kiedy chce zrobic Ci laske.przeciez.Upada sie na kolana w kosciolach Luc.tak. trup jest doskonale sloneczny, trup w zenicie. zgnilizna,padlina,gowno.Aksamitna roza mojej wiecznej hanby.Sztandar Sodomy.slonce, moja dupa i slonce to dwa bieguny tego czegos znajduje sie miedzy nimi i jestem doskonalym uzupelnieniem tej trojcy swietej.

"Kiedy Filistyni poważyli się ukraść arkę Pana, ten zesłał na nich hemoroidy i plagę szczurów. Chcąc nie chcąc musieli oni odesłać zdobytą arkę, "zaprzężoną w dwie krowy karmiące swe cielęta oraz ofiarowali Bogu pięć złotych szczurów i pięć złotych odbytnic"

piec zlotych odbytnic brzmi bosko. slonce i odbyt. Bataille.
odbyt oznacza hanbe i nieslawe, odwrocony porzadek natury, symbolizuje rozkosz cielesna oderwana od funkcji plodzenia, perwersje - odwracamy oczy od tego tak naturalnie, jak odwraca sie wzrok od palacego slonca.

Alfredzie. ;p

tworzy sie zeby wypelnic przestrzen, ktora oddziela nas od swiata.Kazdy z nas ma w sobie ukryte pragnienie stopienia sie ze swiatem. Dlatego smierc niekiedy nas uwodzi tak slodko.

  • Mood: Content
  • Drinking: koniak i browar